Licencja PPL a loty na samolotach ultralekkich

Do Prezesa ULC wpłynęło pytanie: „Czy pilot z licencją PPL(A), ważnym uprawnieniem SEP(L) i ważnym orzeczeniem lotniczo-lekarskim klasy 2 może wykonywać loty na samolotach ultralekkich, wpisanych do ewidencji statków powietrznych?”. Warto pochwalić Urząd, że udzielił odpowiedzi a nie uciekł od próby pomocy wnioskodawcy, zasłaniając się przepisami k.p.a. Już pomijam fakt, że na odpowiedź trzeba było czekać miesiąc. Natomiast odpowiedź podpisana przez Wiktora Rosińskiego, Dyrektora Departamentu Personelu Lotniczego ULC wprawia w niemałą konsternację…

W odpowiedzi znajdujemy bowiem takie słowa (poniżej całość treści):

Odpowiadając na pismo z dnia 19 maja 2025r. w sprawie wykonywania lotów ultralekkim statkiem powietrznym (UACP), Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego informuje, iż członek personelu lotniczego posiadający licencję pilota samolotowego turystycznego PPL(A) z ważnym uprawnieniem SEP(L) może wykonywać czynności lotnicze na ultralekkich statkach powietrznych (UACP) do 495 kg zgodnie z rozporządzeniem Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 3 czerwca 2013 r. w sprawie świadectw kwalifikacji (Dz. U. z 2023 r. poz. 167). Natomiast, zgodnie z art. 2 pkt 8 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/1139 z dnia 4 lipca 2018r. osoba chcąca wykonywać czynności lotnicze na statku powietrznym o masie przekraczającej 495 kg, ale nie większej niż 650 kg, musi zdać egzamin praktyczny, a następnie złożyć do Urzędu Lotnictwa Cywilnego wniosek o wydanie świadectwa kwalifikacji”.

Brzmi to trochę tak, jak w starym dowcipie, że w Moskwie na Palcu Czerwonym rozdają samochody. Tyle, że nie w Moskwie – a w Petersburgu, nie na Placu Czerwonym – a Placu Rewolucji, nie samochody – a rowery i nie rozdają – a kradną. Według Pana Rosińskiego do wykonywania czynności lotniczych na samolocie o MTOM 495 kg (czyli wodnym) wystarcza PPL(A) z SEP(L) – czyli uprawnienia lądowe. A dla samolotów od 495 do 650 kg (dalej limity dla wodnych) potrzebne już będzie świadectwo kwalifikacji. Podstawą prawną jest rzekomo art. 2 ust. 8 Rozporządzenia bazowego.

Kontynuuj czytanie „Licencja PPL a loty na samolotach ultralekkich”

Jak powinno działać Just Culture? Przykład z praktyki

W ostatnim czasie trafiła do mnie sprawa karna. Szkolenie lotnicze, pilot-uczeń wykonuje ćwiczenia z instruktorem, następnie mają wykonać lądowanie. Przed wykonaniem lądowania wystąpiło kilka czynników, które splotły się w nieprawidłowe wykonanie procedury lądowania, na skutek czego doszło do zdarzenia lotniczego (PKBWL sklasyfikowała to jako poważny incydent). Nic się nikomu nie stało ale sytuacja była dość poważna, bo samolot bardzo poważnie uszkodzony – szkoda na prawie 900.000,00 PLN.

Sprawa trafiła do prokuratura, który zdecydował się postawić mojemu klientowi (pilot-uczeń) zarzut nieumyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym. Zgodnie z art. 174 § 2 Kodeksu karnego jest to przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności do 3 lat. Natomiast trzeba pamiętać, że sąd w razie skazania ma możliwość nałożenia na skazanego obowiązku naprawienia szkody – a ta jak pisałem była niemała. Wobec tych okoliczności sprawa była poważna.

Argumenty na obronę

Przyznam, że nie przepadam za procesami karnymi (to nie wygląda jak w filmie i wcale nie jest ciekawe) ale uznałem, że jak tylko będę w stanie pomóc klientowi to zrobię to. Więc siadłem do analizy i przeglądania akt. I znalazłem to, czego szukałem – od razu po zdarzeniu załoga poinformowała kierownika bezpieczeństwa ośrodka szkolenia w ramach systemu zgłaszania zdarzeń. Było to coś, co otwierało drogę do zamknięcia postępowania i uspokojenia klienta, zostało tylko przekonać prokuratora do swoich racji.

Na marginesie – oczywiście, że mojego klienta można było jeszcze łatwiej uwolnić od zarzutu wskazując, że w locie szkolnym dual to instruktor jest dowódcą statku powietrznego a w konsekwencji to on ponosi odpowiedzialność. Wskazałem to prokuratorowi ale skoncentrowałem się na wyłączeniu karalności w ogóle, wobec pilota-ucznia oraz instruktora. Nie znam co prawda instruktora, nie był moim klientem ale jakoś nie mieści się w moim podejściu do życia zrzucanie winy na kogokolwiek, kiedy można sprawę załatwić inaczej – oczywiście korzystnie dla klienta. Dlatego głównym argumentem obrony był ten brak karalności.

Kontynuuj czytanie „Jak powinno działać Just Culture? Przykład z praktyki”

Naruszenie przez Prezesa ULC przepisów w licencjonowaniu personelu: Wyrok WSA w Warszawie

Odebrałem właśnie uzasadnienie wyroku WSA w Warszawie w jednej ze spraw, które prowadzę. Kolejna, która zakończyła się wygraną z bezprawnym działaniem Prezesa ULC – tym razem chodziło o wydanie świadectwa kwalifikacji. Natomiast meritum sprawy dotyczyło działań urzędu, które są stosowane w każdym procesie licencjonowania. Pokierowaliśmy tę sprawę celowo na takie elementy, które przewijają się w postępowaniach licencyjnych i stanowią poważny problem dla członków personelu lotniczego. Pisałem już kiedyś o tym w artykule https://latajlegalnie.com/2021/11/03/rola-ato-dto-oraz-prezesa-ulc-w-procesie-licencjonowania/

Czego dotyczyła sprawa?

Moja klientka złożyła wniosek o wydanie świadectwa kwalifikacji skoczka spadochronowego z uprawnieniem PJ(C). Spełniała wszystkie wymagania, mimo to Prezes ULC wezwał ją do przedstawienia książki skoków, żeby upewnić się, że spełniała ona warunki wstępne do szkolenia lotniczego. Prezes ULC zażądał tego mimo, że kierownik szkolenia wydał zaświadczenie o ukończeniu szkolenia i potwierdził, że warunki wstępne zostały spełnione. Dodam tylko, że żaden przepis prawa nie wymaga żeby na etapie wnioskowania o wydanie ŚK składać książkę skoków.

Szkolenie zostało zakończone pozytywnie, egzamin zdany, wszystkie wymagane dokumenty złożone więc moja klientka zdecydowała się walczyć o prawdę i sprawiedliwość w sądzie.

Co ustalił Wojewódzki Sąd Administracyjny?

Sąd 10 czerwca 2024 r. wydał wyrok o sygnaturze VI SA/Wa 6422/23, w którym bardzo dokładnie podszedł do sprawy i przeanalizował wszystkie przepisy dotyczące wydawania świadectw kwalifikacji. Sąd podkreślił, że do wydania świadectwa kwalifikacji wymagane są następujące elementy:

  • Odbycie i zaliczenie szkolenia – jako dowód zaświadczenie o ukończeniu szkolenia podpisane przez HT
  • Zaliczenie egzaminu teoretycznego – jako dowód protokół z egzaminu
  • Zaliczenie egzaminu praktycznego – jako dowód protokół z egzaminu

Żaden przepis nie wymagał składania książki skoków. Sąd uznał (prawidłowo), że Prezes ULC bezpodstawnie żądał książki skoków jako dowodu na spełnienie warunków wstępnych (200 skoków i 1 h swobodnego spadania). Sąd stwierdził, że moja klientka wystarczająco udowodniła spełnienie warunków wstępnych poprzez złożenie zaświadczenia o ukończeniu szkolenia.

Kontynuuj czytanie „Naruszenie przez Prezesa ULC przepisów w licencjonowaniu personelu: Wyrok WSA w Warszawie”

Krajobraz po bitwie czy nowe otwarcie?

W ostatnich tygodniach zaczęła klarować się sytuacja prawna w sporze, który Prezes ULC toczy z pilotami. Spór w pojedynczych sprawach przerodził się w ostry konflikt. Wszystkie te sytuacje miały wspólny mianownik – Prezes ULC jako organ administracji taśmowo kierował do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Przestępstwo miało polegać na tym, że piloci wykonywali loty na standardowej trasie dolotowej nad Warszawą. Loty były wykonywane na wysokości 1600-1900 ft (czyli jakieś 500-600m). Jednocześnie SERA określa minimalne wysokości na poziomie 1000 ft (300m). Dla niewtajemniczonych – SERA to europejskie przepisy ruchu lotniczego wspólne i jednolite w całej Europie. Skoro loty były na wysokościach dopuszczalnych przez przepisy, to skąd powstał w ogóle problem?

Prezesa ULC drażniło, że piloci nie przestrzegają wysokości określonych w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 5 marca 2019 r. w sprawie zakazów i ograniczeń lotów na czas dłuższy niż trzy miesiące – które nad Warszawą nakazuje latać min. 2000 m. Według Prezesa ULC było to jawne złamanie przepisów ruchu lotniczego, za co ustawowo grozi nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

Dla jasności – nie piszę o cwaniakach, którzy latają 50 m nad ZOO czy robią kosiaki nad nabrzeżem pełnym ludzi w Mikołajkach. Mówię o pilotach, którzy latają w sposób nikomu niezagrażający. Loty w taki sposób były wykonywane od wielu lat i nikomu nie przychodziło do głowy, żeby karać pilotów korzystających z opublikowanych w AIP tras.

Rola Prezesa ULC

Zatem do prokuratury szły taśmowo zawiadomienia od Prezesa ULC. Prokuratorzy dostając takie zawiadomienia, wszczynali postępowania karne. I nie dziwię się temu – w końcu donos składał organ, który w powszechnej opinii ma najlepszą wiedzę o prawie lotniczym. Jest to organ, który dba o środowisko lotnicze i wywodzi się z niego – a skoro taki organ złożył zawiadomienie, to faktycznie musiało dojść do przestępstwa – takie wnioskowanie było w pierwszych etapach spraw. Natomiast prokuratorzy w czasie postępowań zaczęli słuchać podejrzanych, argumenty, które przedstawialiśmy w czasie przesłuchań i w wielu pismach obrończych wydawały się rodzić wątpliwości kto faktycznie ma tu rację. W jednym z postępowań Prokurator chciał nawet umorzyć postępowanie przygotowawcze, ale musiał o tym powiadomić Prezesa ULC. Nawet nie wyobrażacie sobie jak obszerne pismo złożył na tę propozycję Urząd… Według treści przygotowanej przez Departament Prawno Legislacyjny a podpisanej przez osobę z kierownictwa ULC nie było mowy o umorzeniu, ponieważ pilot wykonujący lot był w oczach ULC niereformowalnym przestępcą. Prokurator musiał wnieść akt oskarżenia (znowu pragmatyzm).

Dodatkowo wchodził element, który był śmieszny w swoim absurdzie – Prezes ULC starał się o uznanie go za pokrzywdzonego rzekomym przestępstwem polegającym na lataniu poniżej 2000 m nad Warszawą. Oczywiście sądy nie podzielały poczucia humoru Prezesa ULC. Natomiast zaangażowanie Urzędu Lotnictwa Cywilnego było godne podziwu.

Kontynuuj czytanie „Krajobraz po bitwie czy nowe otwarcie?”