Rola ATO/DTO oraz Prezesa ULC w procesie licencjonowania

Tym razem zabrałem się za temat inny niż standardowe. Zazwyczaj piszę jakie są przepisy, jak rozumieć je w konkretnych sytuacjach. Natomiast dzisiaj chcę poruszyć temat bardziej systemowy – postawię parę pytań o istotę przepisów Rozporządzenia (UE) 1178/2011 oraz działalność ULC. Szczerze liczę, że w komentarzach przedstawicie swoje zdanie na ten temat. A sam temat jest bardzo ciekawy, bo dotyczy każdego członka personelu lotniczego i można sprowadzić go do pytania: „czy Prezes ULC może weryfikować każdy element szkolenia podczas wydawania licencji?”. Sprawa ma duże znaczenie praktyczne, bo jest związana z wydłużonym czasem postępowania, w trakcie którego (po zdaniu egzaminu) kandydat nie może latać. Zdarza się, że przez nawet kilka tygodni. Artykuł będzie przede wszystkim skupiał się na działalności LPL-1 (Inspektorat Licencjonowania Personelu Lotniczego), ponieważ dotyczy on właśnie licencjonowania.

foto: pixabay.com

Praktyka działania

Nabywanie uprawnień w lotnictwie wygląda tak, że uczeń/pilot najpierw odbywa szkolenie teoretyczne i praktyczne, potem zostaje (o ile spełnia wymagania) dopuszczony do egzaminu, następnie zdaje egzamin a na końcu składa wniosek do Prezesa ULC o wydanie licencji/wpis uprawnienia. Wniosek jest składany na określonym druku i musi znajdować się w nim to, co sam druk przewiduje. Nie mniej, nie więcej. W tym momencie ów uczeń/pilot zaczyna obcować z Władzą Lotniczą w osobach z LPL-1 i dyrekcji Departamentu Personelu Lotniczego, która albo mu licencję/uprawnienie wydaje albo nie.

Nie zdradzę tajemnicy państwowej jeżeli napiszę, że w części postępowań licencyjnych LPL-1 nie wydaje licencji z powodu błędów w szkoleniu. Od razu zastrzegam, że nie dyskutuję tu czy błędy faktycznie były – na potrzeby artykułu załóżmy, że zawsze tam, gdzie ULC kwestionuje wniosek, faktycznie coś w szkoleniu poszło niezgodnie z przepisami. Innymi słowy – załóżmy, że LPL się nie myli.

Czytaj dalej Rola ATO/DTO oraz Prezesa ULC w procesie licencjonowania

Zawieszenie i cofnięcie licencji

Licencja to nie żona. Nie jest dana raz na zawsze. Licencję można stracić czasem wbrew własnej woli, co przyjemne nie jest. Dlatego dzisiaj podpowiem Wam co robić żeby jej właśnie nie stracić a w ostateczności co zrobić, żeby skutki zminimalizować. Poznacie kilka przykładów z praktyki, które miały swoje finały w sądach.

foto: pixabay.com

W dzisiejszym dłuższym artykule przeczytacie o:

  • Cofnięciu i zawieszeniu licencji przez Prezesa ULC
  • Niespójnościach pomiędzy prawem krajowym a UE
  • Zakazach prowadzenia pojazdów i konsekwencji dla pilotów
  • Podejściu sądów do zawieszania i cofania licencji
  • Przestępstwach, które są dla pilota dyskwalifikujące

Cofnięcie licencji lub uprawnień

Pierwszym organem, który może cofnąć licencję lub uprawnienia z niej wynikające jest oczywiście Prezes ULC. Sytuacje, które uprawniają Prezesa ULC do wszczęcia postępowania o cofnięcie licencji zostały wymienione w art. 100 ust. 1 Prawa lotniczego. Takie postępowanie może być wszczęte, jeżeli członek personelu lotniczego:

  1. Uzyskał licencję w oparciu o sfałszowane dokumenty
  2. Sfałszował zapisy w licencji lub poświadczył nieprawdę w dokumentach obsługi technicznej
  3. Utracił kwalifikacje wymagane do wykonywania określonych czynności lotniczych
  4. Wykonując czynności lotnicze, do których uprawnia go licencja, zagraża bezpieczeństwu ruchu lotniczego
  5. Wykonywał czynności lotnicze pod wpływem alkoholu lub środków odurzających.

Tyle nasze prawo lotnicze, ale to nie są jedyne przypadki, kiedy licencję można stracić. Żeby mieć pełną wiedzę musimy sięgnąć do jeszcze dwóch aktów prawnych – Rozporządzenia (UE) nr 1178/2011 (popularnej PART.FCL.) oraz kodeksu karnego.

Czytaj dalej Zawieszenie i cofnięcie licencji

Badania lotniczo-lekarskie

Przeczytajcie historię kandydata na pilota śmigłowcowego. Historia prawdziwa, zakończona w sądzie apelacyjnym. Nie brałem udziału w tej sprawie, więc opieram się na treści uzasadnienia sądu – dlatego nie znam ewentualnego „drugiego dna”, jeżeli takie by było.

foto: pixabay.com

Kandydat chciał zostać pilotem śmigłowcowym, zapisał się na kurs teoretyczny, który ukończył 21 października 2011 r. (daty mają znaczenie). Potem ten kandydat w zapisał się na kurs praktyczny 21 października 2011 r. a badania 2 klasy zrobił 26 października 2011 r. Potem, 3 listopada 2011 r. zrobił badania 1 i 2 klasy, 1 klasa ważna na rok, 2 klasa na 5 lat. Do 11 lipca 2012 roku odbywał szkolenie do CPL(H).

Jednak w trakcie szkolenia instruktor zauważył, że z uczniem dzieje się coś niedobrego, wobec czego złożył do HT raport, w którym napisał m.in., że uczeń „w miarę stopniowana trudności ćwiczeń oraz konieczności samodzielnego prowadzenia łączności radiowej, nowe elementy pilotażowe przyswaja z trudnością, a także potrzebuje większej ilości czasu na szkolenie” oraz, że „wymaga ciągłej motywacji oraz nadzoru ze strony instruktora oraz, że większa ilość lotów wykonanych każdorazowo przez studenta w ciągu jednego dnia ma wpływ na kondycję psychofizyczną powoda”. Nie oceniamy postępowania instruktora, bo ani nie mamy pełnej wiedzy o tym, co nastąpiło w czasie szkolenia ani  nie jest to ważne dla naszej sprawy. W międzyczasie uczeń zapłacił ośrodkowi ATO ponad 100 tys. zł za szkolenie.

Czytaj dalej Badania lotniczo-lekarskie