Oddam piątek w ULC

Problem z kolejkami w ULC jest coraz większy. Oczywiście chodzi o kolejki kandydatów, którzy w większym lub mniejszym stresie czekają na swoje wejście na sesję teoretyczną do LKE. Podobno żeby zająć w miarę bezpieczne miejsce trzeba stanąć w kolejce już w nocy (taki powrót do czasów słusznie minionych). Co gorsza, część osób zostaje odprawionych z kwitkiem, bo po prostu nie ma dla nich miejsc.

foto: pixabay.com

Już pomijam kwestię wstawania w nocy czy dojazdu do Warszawy. Prawdziwym problemem jest ograniczenie czasowe trwania egzaminów, przez co kandydaci na pilotów mają dodatkowy stres w postaci obawy, że nie wyrobią się w prawnie określonym terminie 18 miesięcy.

Głosy oburzenia słyszałem już od wielu osób. Dzisiaj pojawił się też list otwarty na portalu dlapilota.pl:

https://dlapilota.pl/wiadomosci/dlapilota/niewydolnosc-lotniczej-komisji-egzaminacyjnej-kryzys-ulc

znajdziecie tam również odpowiedź rzecznika ULC.

O ile rozumiem argumenty Urzędu i doceniam starania o powiększenie sali egzaminacyjnej, to nie sposób nie mieć wrażenia, że to nie rozwiąże problemu. Pani Karolina Lisowska sama pisze, że „ W ciągu ostatnich pięciu lat liczba składanych do ULC wniosków o egzaminy teoretyczne zwiększyła się kilkukrotnie: z 1291 wniosków, które wpłynęły w 2014 roku (262 do ATPL) do 2369 wniosków w 2018 roku (775 do ATPL)”. Skok ogromny i wcale nie zapowiada się, żeby trend miał się zmienić. Jest ssanie na rynku i coraz więcej ludzi się szkoli. Czy zwiększenie liczby stanowisk o 10 długofalowo pomoże? Śmiem wątpić.

O ile rozumiem ograniczenia ULC, których mimo szczerych chęci nie są w stanie przeskoczyć, to w odpowiedzi ULC zdziwiłem się jednym zdaniem:

„W jednostkach terenowych ULC nie ma warunków do przeprowadzenia sesji egzaminacyjnych oraz odpowiednich zasobów kadrowych”.

Po co angażować w to jednostki terenowe? Czy nie wystarczyłoby scedować możliwość organizacji prowadzenia egzaminów na wybrane ośrodki szkoleniowe? Te „uznane”, którym można zaufać.

Zanim ktoś powie – nie da się, bo paragrafy nie pozwalają (jak komisarz Ryba w Kilerze) to przeanalizujmy te przepisy.

Podstawowym aktem prawnym, który reguluje egzaminowanie personelu lotniczego jest rozporządzenie (UE) nr 1178/2011. Czy te przepisy dopuszczają przeprowadzanie egzaminów tylko w siedzibie organu nadzoru? Nie, takiego przepisu nie ma. Jest za to inny – ARA.FCL.300(a). Pozwolę sobie go zacytować:

Właściwy organ musi wprowadzić niezbędne środki i procedury umożliwiające kandydatom przystąpienie do egzaminów sprawdzających wiedzę teoretyczną zgodnie z obowiązującymi wymaganiami określonymi w części FCL”.

Wynika z niego, że jednym z podstawowych obowiązków organu jest umożliwienie przystąpienia do egzaminów teoretycznych. Czyli w prostym rozumieniu, organ ma zrobić wszystko (w granicach prawa), żeby każdy kto chce, mógł przystąpić do egzaminu. Dalej mamy, że organ ustanawia zasady zadawania egzaminów teoretycznych, przy czym ma tu daleko idącą dowolność (oby było uczciwie i pod nadzorem ULC). ULC oczywiście opracował takie zasady, ale jak widać w świetle natłoku kandydatów stały się one niewystarczające.

Czy zatem można zaangażować niektóre ośrodki szkoleniowe do pomocy? Prawo lotnicze tego nie zakazuje. Na przeszkodzie stoi jedynie rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 1 sierpnia 2018 r. w sprawie egzaminów państwowych na licencje, świadectwa kwalifikacji oraz uprawnienia do nich wpisywane (Dz. U. z 2018, poz. 1745). W § 19 ust. 1 tego rozporządzenia mamy ograniczenie, że egzaminy teoretyczne są przeprowadzane w siedzibie Urzędu.

Ale to jest przepis „tylko” rozporządzenia. Jego zmiana jest uzasadniona jak najbardziej w świetle ostatnich zmian na rynku lotniczym. Pewnym problemem może być fakt, że rozporządzenie jest nowe (z 2018 roku), ale już tak czasem bywa, że prawo jest na tyle niedoskonałe, że po prostu trzeba je zmienić zaraz po wejściu w życie. Potrzeba tylko woli politycznej. Moim zdaniem powinna się ona znaleźć z dwóch powodów:

  1. Zabezpieczenie Prezesa ULC przed zarzutami EASA w zakresie niespełniania wymogu z ARA.FCL.300(a),
  2. Ale przede wszystkim – zabezpieczenie jednej z podstawowych zasad demokratycznego państwa prawa (jeszcze takie mamy). Polega ona na tym, że skoro Państwo (przez swoje członkostwo w UE) nakłada na obywatela ograniczenie w dostępie do wykonywania danego zawodu, to powinno stworzyć równe zasady umożliwiające dostęp do niego. Jaka to równość, jeżeli mamy kandydata na pilota mieszkającego na Włochach (500 m od ul. Flisa) a drugiego ze Stargardu Szczecińskiego? Ten pierwszy może sobie nastawić budzik, wstać o 1 w nocy i stanąć w kolejce. Ten drugi ma znacznie więcej trudności do pokonania. Na marginesie stanie w kolejce od 2 w nocy samo w sobie jest słabe i uwłaczające, dla kogokolwiek.

Czy egzamin prowadzony w ośrodku ATO jest możliwy? Taki pomysł dali autorzy wspomnianego listu – Krzysztof Krawcewicz i Paweł Korzec.

A dlaczego nie? Wystarczy odpowiednia weryfikacja, zaopatrzenie w sprzęt komputerowy i wysłanie egzaminatora LKE. Ani rozporządzenie (UE) nr 1178/2011 ani AMC i GM do niego nie zabraniają. Trzeba opracować procedury gwarantujące integralność egzaminów (ARA.FCL.300(d), ale to w XXI wieku i dobie internetu nie powinno być problemem.

Co do braku liczby egzaminatorów (teraz są 3 osoby) też mam wątpliwość. Skoro liczba chętnych kandydatów się zwiększyła dwukrotnie (na ATPL ponad trzykrotnie) to znaczy, że zwiększyły się wpływy budżetowe. Jeżeli tych pieniędzy brakuje, to pewnie problem leży w budżetowaniu. Nie wiem, czy to wina ULC (prawdopodobnie leży gdzieś wyżej), ale jest to problem, za który nie mogą cierpieć kandydaci. Bo to nie fair.

Rząd ma plany na rozwój LOT, nowe lotnisko, HUB europejski a nie widzi realnych problemów. Weźmy więc sprawy w swoje ręce – da się.

3 myśli na temat “Oddam piątek w ULC

  1. Wszystko pięknie ale zwiększające się wpływy budżetowe nie przekładają się na większy budżet ulc. Oszczędności o 2009 przynoszą teraz skutki. Będzie gorzej.
    Sam portal dlapilota publikował niedawno artykuł o słabej kondycji finansowej ulc.
    Kto zapłaci za postawienie sal egzaminacyjnych poza ulc ? Podmiot w którym będą egzaminy nie dostanie za to ani złotówki – bo wpływy idą do budżetu. Który zgodzi się na oddanie sprzętu i rezygnację z ‚najmu’ i użeranie się z ludźmi ? Powodzenia.

    Polubienie

    1. „Jeżeli tych pieniędzy brakuje, to pewnie problem leży w budżetowaniu. Nie wiem, czy to wina ULC (prawdopodobnie leży gdzieś wyżej), ale jest to problem, za który nie mogą cierpieć kandydaci.”

      Problem jest właśnie w budżetowaniu i wydawaniu środków, które są. No chyba, że wyższe wpływy z egzaminów lotniczych idą na finansowanie polityki socjalnej, to już inna melodia.

      Polubienie

      1. Nie wiem jak wygląda budżetowanie ale słyszałem że ulc zjada 50 mln a zarabia 10. I to co zarabia idzie w budżet państwa. A ci co dzieła kasę mają w poważaniu kandydatów. Podobno urzędniki nie mogą strajkować. Czyli gdzie idą pieniądze ?

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s