Niezgodność (NCR) w organizacji lotniczej – czym jest i jak ją usunąć?

W życiu każdego operatora czy organizacji przychodzi taki moment, że prowadzony u niego audyt wykaże niezgodność, nazywana popularnie NCR (Non-conformity report). Nieważne, czy mówimy o przewoźniku lotniczym, operatorze SPO/SPO HR, ośrodku szkolenia, zarządzającym lotniskiem czy organizacji CAMO/CAO – każdy się z tym spotkał albo spotka w przyszłości. NCR jest efektem audytu, który wykazał, że nasza działalność w jakimś elemencie nie spełnia wymagań postawionych przez prawo lub przez naszą organizację.

foto: pixabay.com

Skąd biorą się niezgodności?

Żeby niezgodność mogła zostać ujawniona, konieczny jest dobry audyt. Poprzez audyt nie myślę tylko o sympatycznych wizytach inspektorów ULC ale również audyty wewnętrzne operatora. Pamiętamy przecież, ze każda organizacja ma obowiązek prowadzenia ciągłego procesu monitorowania zgodności, który ma na celu znajdowanie nieprawidłowo działających elementów. Skutki NCR i sposoby jego usuwania co do zasady są takie same bez względu na to, czy znalazł go inspektor ULC czy nasz audytor/CMM. Te różnice, na które trzeba zwrócić uwagę znajdziecie w dalszej części artykułu.

Dlatego niezgodności (NCR) możemy podzielić na dwie grupy:

  1. Niezgodność naszej dokumentacji operacyjnej z aktualnymi przepisami. Może ona wynikać z błędu przy pisaniu dokumentacji lub braku aktualizacji po zmianie przepisów. Co bardzo ważne, sam fakt wcześniejszego „przejścia” audytów ULC nie oznacza, że w naszej dokumentacji nie znajdzie się błąd. Nawet fakt, że jesteśmy certyfikowanym operatorem, którego dokumentacja jest czytana, analizowana i zatwierdzana przez nadzór lotniczy, nie zwalnia nas z obowiązku czuwania nad prawidłowością procedur zapisanych w naszych instrukcjach.
  2. Nieprawidłowe stosowanie procedur jakie sami sobie narzuciliśmy w dokumentach operacyjnych. Czyli nasze dokumenty są w 100% koszerne, zgodne z przepisami, AMC, GM i czymkolwiek można sobie wyobrazić. Ale w toku działalności nie stosujemy ich, mimo, że sami opisaliśmy je w instrukcji operacyjnej.
Kontynuuj czytanie „Niezgodność (NCR) w organizacji lotniczej – czym jest i jak ją usunąć?”

Krajobraz po bitwie czy nowe otwarcie?

W ostatnich tygodniach zaczęła klarować się sytuacja prawna w sporze, który Prezes ULC toczy z pilotami. Spór w pojedynczych sprawach przerodził się w ostry konflikt. Wszystkie te sytuacje miały wspólny mianownik – Prezes ULC jako organ administracji taśmowo kierował do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Przestępstwo miało polegać na tym, że piloci wykonywali loty na standardowej trasie dolotowej nad Warszawą. Loty były wykonywane na wysokości 1600-1900 ft (czyli jakieś 500-600m). Jednocześnie SERA określa minimalne wysokości na poziomie 1000 ft (300m). Dla niewtajemniczonych – SERA to europejskie przepisy ruchu lotniczego wspólne i jednolite w całej Europie. Skoro loty były na wysokościach dopuszczalnych przez przepisy, to skąd powstał w ogóle problem?

Prezesa ULC drażniło, że piloci nie przestrzegają wysokości określonych w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 5 marca 2019 r. w sprawie zakazów i ograniczeń lotów na czas dłuższy niż trzy miesiące – które nad Warszawą nakazuje latać min. 2000 m. Według Prezesa ULC było to jawne złamanie przepisów ruchu lotniczego, za co ustawowo grozi nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

Dla jasności – nie piszę o cwaniakach, którzy latają 50 m nad ZOO czy robią kosiaki nad nabrzeżem pełnym ludzi w Mikołajkach. Mówię o pilotach, którzy latają w sposób nikomu niezagrażający. Loty w taki sposób były wykonywane od wielu lat i nikomu nie przychodziło do głowy, żeby karać pilotów korzystających z opublikowanych w AIP tras.

Rola Prezesa ULC

Zatem do prokuratury szły taśmowo zawiadomienia od Prezesa ULC. Prokuratorzy dostając takie zawiadomienia, wszczynali postępowania karne. I nie dziwię się temu – w końcu donos składał organ, który w powszechnej opinii ma najlepszą wiedzę o prawie lotniczym. Jest to organ, który dba o środowisko lotnicze i wywodzi się z niego – a skoro taki organ złożył zawiadomienie, to faktycznie musiało dojść do przestępstwa – takie wnioskowanie było w pierwszych etapach spraw. Natomiast prokuratorzy w czasie postępowań zaczęli słuchać podejrzanych, argumenty, które przedstawialiśmy w czasie przesłuchań i w wielu pismach obrończych wydawały się rodzić wątpliwości kto faktycznie ma tu rację. W jednym z postępowań Prokurator chciał nawet umorzyć postępowanie przygotowawcze, ale musiał o tym powiadomić Prezesa ULC. Nawet nie wyobrażacie sobie jak obszerne pismo złożył na tę propozycję Urząd… Według treści przygotowanej przez Departament Prawno Legislacyjny a podpisanej przez osobę z kierownictwa ULC nie było mowy o umorzeniu, ponieważ pilot wykonujący lot był w oczach ULC niereformowalnym przestępcą. Prokurator musiał wnieść akt oskarżenia (znowu pragmatyzm).

Dodatkowo wchodził element, który był śmieszny w swoim absurdzie – Prezes ULC starał się o uznanie go za pokrzywdzonego rzekomym przestępstwem polegającym na lataniu poniżej 2000 m nad Warszawą. Oczywiście sądy nie podzielały poczucia humoru Prezesa ULC. Natomiast zaangażowanie Urzędu Lotnictwa Cywilnego było godne podziwu.

Kontynuuj czytanie „Krajobraz po bitwie czy nowe otwarcie?”

Prawomocne orzeczenie sądu w sprawie lotów nad Warszawą

W piątek, 19 kwietnia 2024 r. Sąd Okręgowy w Warszawie rozpoznawał sprawę karną. Dotyczyła ona rzekomego popełnienia przestępstwa przez pilota, który wykonywał lot na standardowej trasie VFR, pomiędzy punktami NOVEMBER a ZULU na wysokości ok 1800 ft. Ta wysokość jest dopuszczalna przepisami SERA, o czym na tym blogu wielokrotnie pisałem. Natomiast jest ona niższa niż określona w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury – i to było podstawą złożenia przez Prezesa ULC jednego z wielu donosów do prokuratury. Prokurator chcąc nie chcąc, na skutek nacisków Prezesa ULC, złożył akt oskarżenia. Sąd rejonowy uznał, że nie było ku temu żadnych podstaw i umorzył postępowanie karne. Prokurator wniósł zażalenie (bo musiał) ale Sąd Okręgowy uznał, że prawo krajowe nie może być sprzeczne z prawem UE a prawo UE nie daje upoważnienia do dowolnego określania wysokości lotów przez poszczególne państwa. Ponadto Sąd stwierdził, że art. 212 Prawa lotniczego nie jest w żaden sposób powiązany z feralnym przepisem rozporządzenia Ministra Infrastruktury i nie można karać więzieniem za jego naruszenie. Na dowód fragment uzasadnienia sądu:

Co to oznacza? Nieskromnie (ale z nieukrywaną satysfakcją) przyznam, że sąd powtórzył to, co pisałem i mówiłem od dłuższego czasu. Pisali o tym też inni prawnicy, którzy świadomie patrzą na lotnictwo. Nie jest to swoją drogą żadne odkrycie Ameryki a logiczna i sensowna analiza przepisów podparta podstawami z prawoznawstwa (pierwszy rok studiów). Niestety w ULC, szczególnie w departamencie prawnym o te podstawy było trudno ostatnimi czasy.

Skutkiem postanowienia sądu jest prawomocne zakończenie sprawy. Nie było co prawda wyroku uniewinniającego ale sąd potraktował tę sprawę jeszcze bardziej korzystnie dla pilota – stwierdził, że w ogóle nie powinno się w tej kwestii prowadzić postępowania karnego.

Kontynuuj czytanie „Prawomocne orzeczenie sądu w sprawie lotów nad Warszawą”

Just culture, zarządzanie bezpieczeństwem a praktyka Prezesa ULC

Portal dlapilota.pl opublikował krótką informację: „Z zaufanego źródła otrzymaliśmy informację, że Urząd Lotnictwa Cywilnego „przypomniał” informatorom FIS Warszawa, o konieczności raportowania wszystkich lotów w granicach m. st. Warszawy, których miejscem startu lub lądowania nie są lotniska EPBC lub EPWA. Chodzi o loty po wszystkich odcinkach tras VFR opublikowanych w AIP na mapie dolotów do Babic/Okęcia (w praktyce jedynie odcinek DELTA-PAPA nie narusza granic administracyjnych m st. Warszawy, ale z lotniczego punktu widzenia sam w sobie jest on mało przydatny).”

Nie owijając w bawełnę, Prezes ULC dąży do tego, żeby informatorzy FIS składali donosy na pilotów, którzy latają nad Warszawą zgodnie z przepisami UE (SERA.5005) ale niezgodnie z bezprawnym przepisem rozporządzenia Ministra Infrastruktury w zakresie minimalnych wysokości lotów nad miastami.

Ta krótka informacja ma bardzo istotne znaczenie w kontekście bezpieczeństwa lotniczego, które jest tak chętnie wykorzystywane przez ULC jako argument do każdej dyskusji. Rozłóżmy więc ją na części pierwsze, ponieważ może ona wiązać się z kolejnym naruszeniem szeregu podstawowych przepisów i zasad rządzących lotnictwem cywilnym.

Jaki jest cel działania Prezesa ULC?

Cele Prezesa ULC, które przyświecają wspomnianemu „przypomnieniu” mogą być dwa.

Pierwszy to chęć zebrania jak największej ilości informacji o lotach nad Warszawą. Możliwe, że w ULC w końcu ktoś doszedł do wniosku, że istnieje ryzyko dla bezpieczeństwa związane z lataniem nad stolicą i chce to ryzyko oszacować. Oszacowanie ryzyka to podstawowy krok do podejmowania jakichkolwiek działań – czy to w sferze operacyjnej, czy prawnej, czy szkoleniowej. Każda poważniejsza zmiana w lotnictwie powinna opierać się na oszacowanym ryzyku a to będzie możliwe tylko w przypadku posiadania odpowiedniej ilości danych. I może Prezes ULC w końcu chce zastosować system zarządzania bezpieczeństwem (którego funkcjonowanie jest badane u każdego operatora i podmiotu lotniczego właśnie przez Prezesa ULC) oraz w oparciu o tenże system, Prezes ULC zaproponuje najpierw wyniki analiz a następnie ewentualne środki łagodzące – gdyby ryzyko okazało się zbyt duże.

Może chodzi o to, żeby w końcu jakaś zmiana przepisów nie wynikała ze standardowego „bo tak” tylko właśnie rzeczowej analizy zagrożeń lotów nad Warszawą. Jak bowiem wiemy, na dziś Prezes ULC nie ma takiej analizy a wszystkie decyzje są podejmowane w oparciu o… No właśnie nie wiadomo o co. Na końcu artykułu znajdziecie kilka pytań w tym zakresie.

Jest tylko jedno „ale” w tym rozwiązaniu – jeżeli ma to służyć zbieraniu danych w celu poprawy bezpieczeństwa, to Prezes ULC nie będzie więcej składał zawiadomień do prokuratury na pilotów, którzy latają zgodnie z SERA i nikomu nie zagrażają…

Drugim powodem owego wystąpienia do FIS może być natomiast chęć zebrania danych dotyczących pilotów, którzy latają zgodnie z SERA ale niezgodnie z bezprawnym przepisem rozporządzenia Ministra Infrastruktury. I z tymi danymi, tak jak do tej pory, Prezes ULC przy pomocy swojego Departamentu Prawnego jeszcze bardziej rozszerzy akcję ścigania pilotów, którzy nie zagrażają bezpieczeństwu. Celowo piszę o tych, którzy nie zagrażają bezpieczeństwu, bo takich ULC ściga. Prawdziwi bandyci i chuligani mają się dobrze.

Jeżeli faktycznie chodzi o powód nr 2 i z informatorów FIS ktoś chce zrobić coś na wzór „współpracownika służb”, to nic tylko pogratulować pomysłu…

Kontynuuj czytanie „Just culture, zarządzanie bezpieczeństwem a praktyka Prezesa ULC”